niedziela, 17 lipca 2016

„Uwikłani” - recenzja


Po sukcesie Pięćdziesięciu twarzy Greya książki o tematyce erotycznej, czy też z seksem w tle zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. (A może po prostu czytelnicy bardziej zaczęli zwracać na nie uwagę?) Jednym z takich „grzybków” jest trylogia Uwikłani autorstwa Laurelin Paige.
Uwikłanych oceniam bardzo pozytywnie. Fabuła jest przemyślana, widać, że autorka miała pomysł na tę historię i od początku do końca wiedziała, o czym chce napisać. Nie jest to tylko kaskada płomiennych scen erotycznych dla przyzwoitości przeplecionych czasem jakimś dialogiem. Serię Laurelin Paige nazwałabym raczej książką obyczajową, czy romansem z bardziej rozbudowanymi scenami erotycznymi.

Autorka zadbała o stałe podtrzymanie uwagi czytelnika. Poza dosyć przewidywalnym głównym wątkiem, romansowym,  mamy do czynienia z licznymi wątkami pobocznymi, którymi książka mocno zaskakuje (na tym polu szczególnie wyróżnia się część druga).
Jeśli jednak ktoś liczy, że w Uwikłanych doszuka się głębokich prawd egzystencjalnych, to muszę ujawnić smutną prawdę – nie znajdziemy ich. Ale czy ktoś wpadłby na taki pomysł? Chyba nie tego oczekujemy od tego gatunku powieściowego? Paige często ucieka się do banalnych cukierkowych chwytów, bo może. Schemat głównego wątku fabuły znamy na pamięć. Seksowny młody milioner Hudson vel Hućson (nie mogłam powstrzymać się przed tym sucharkiem J) Pierce oferuje ładnej, młodej, oczywiście zauroczonej nim, dziewczynie Alaynie Withers związek „na niby” po to, aby łatwiej było mu zerwać niewygodne dla niego zaręczyny. Zaznacza, że nigdy nie będzie łączyło ich nic więcej niż farsa, która mają odegrać no i oczywiście seks. I zgadnijcie, co się między nimi wydarzy! Mhm, no właśnie.

Mimo że, ta zagadka była łatwa do rozszyfrowania bez pomocy Sherlocka Holmesa już po przeczytaniu pierwszej strony książki, gwarantuję, że nie oderwiecie się łatwo od  tej historii. Szybko można rozpracować CO się stanie, ale już trudniej JAK do tego dojdzie. To jest właśnie największą zaletą tej serii i, w moim przekonaniu, sukcesem autorki. Dodajmy jeszcze, że  bohaterów w ich związku czekają liczne perturbacje związane ze skrywanymi przez każdego z nich sekretami z przeszłości. Pojawią się osoby (zwłaszcza jedna), której bardzo zależeć będzie na zniszczeniu relacji, którą, pomimo balastu przykrych doświadczeń sprzed lat, udało im się wypracować. Tak więc, zanim wydarzy się to, czego się domyślacie z pewnością nie będziecie się nudzić.
Kilka informacji technicznych: Na serię Uwikłani składają się trzy książki: Uwikłani Pokusa, Uwikłani Obsesja i Uwikłani Na zawsze. Ostatnia część to świeżynka, która swoja premierę miała 1 lipca.

Kogo zachęciłam? A może już znacie perypetie Alayny i Hudsona? Piszcie J

1 komentarz:

  1. Cieszę się, że Ci się podobała :D Ja byłam na początku przerażona, jak zabierałam się za pierwszą część, bo sądziłam, że to będzie powtórka z rozrywki po Greyu i Crossie... A bardzo miło mnie ta seria zaskoczyła :) Dobrze wiedzieć, że po tej fali erotyków rynek książkowy nie zalały wyłącznie tytuły pisane na odwal się, z wulgarnymi/śmiesznymi scenami łóżkowymi, które wypierały jakąkolwiek inną fabułę. To już czasem filmy porno mają chyba bardziej rozbudowany scenariusz. Całe szczęście, Laurelin Paige wiedziała, jak zachować umiar :D
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń